21st mar, 2012

Przekaż 1% naszej Hani

Prosimy wszystkich o przekazywanie 1% podatku dla naszej Hani. Pieniądze będą wykorzystane na bieżące leczenie, pobyty w szpitalach i nie wykluczone, że na leczenie za granicą.

podaj w PIT: KRS 0000266644
Informacje uzupełniające: Hanna Zaremba

W akcji wspiera nas bardzo wielu przyjaciół, znajomych i nieznajomych, których dotknęła historia Hani.

Mocno wspiera nas ekipa sklepu internetowego http://www.ecoshop.com.pl/

Bardzo dziękujemy :)

8th lip, 2007

Witamy

Hania ma 9 lat. Uwielbia kolor niebieski, motyle, promieniste słoneczko. Jest bardzo pogodnym dzieckiem, lekarstwem na zły humor jest dla niej taniec i śpiew. Wtedy zawsze jej buzia promieniście się uśmiecha – z dołeczkiem w policzku :-) . Dzięki temu wszystkiemu Hania daje nam – rodzicom wiele siły i nadziei. Bardzo tego potrzebujemy, bo nasza kochana córeczka zachorowała 7 lat temu i do dziś nie postawiono żadnej pewnej diagnozy. Dalej >> Zobacz dokumentację medyczną »

hania_marcelina.jpg

Hania z młodszą siostrą Marcelinką

26th cze, 2007

26.06.07r.

Uwięziona. W mojej bezradności, beznadziejnej bezsilności czułam jak część mojej duszy ulatuje w niczym niewzruszone niebo. Ćma była we mnie, nade mną, przy mnie- nic, tylko ONA. Zawładnęła mną. Nocny motyl z ohydnym pyłkiem na skrzydłach. Mijał czas, a ONA robiła coraz większe spustoszenie w mojej duszy. Zamieniła ją w noc. Ciemną, bez gwiazd i zimną.
Hania nie dawno namalowała niebieskiego motyla. Był piękny! Duży i uśmiechnięty. Ta czteroletnia rączka zawsze maluje uśmiech: na słoneczku, kotku, motylku. Niebieski jak niebo. Jak morze. Jak jej oczy.
Kiedy we mnie tańczyła wyrachowana ćma, Hani śniły się niebieskie motyle.
Zabrali ją o 12.00. Na operację. Jej małe, dobre, kochane serduszko pracowało bardzo wolno. Teraz musi mieć w sobie obce ciało, metalowe pudełko z dwoma kabelkami, które nazywają stymulatorem serca. Wiem…spała…nic ją nie bolało, ale ćma we mnie podpowiadała mi inaczej. Przyniosła mi nawet myśl o ludziach ubranych w jasne kolory i puszczających do nieba setki kolorowych balonów. Był bardzo ładny, słoneczny dzień…
Operacja trwała około dwie i pół godziny. Jak nieproszony gość wtargnęłam nas OIOM, żeby ją zobaczyć. Spała. Oddychał za nią respirator. O 17.00 znowu musiałam ją zobaczyć- było już lepiej, oddychała sama. W tym dniu moje ciało ciągle się przemieszczało, chodziło z kąta w kąt, a dusza była szara, ciemna, smutna. Ciało obserwowało rodziców innych dzieci. Płakali. W Centrum, na parterze budynku jest miejsce, gdzie się płacze. Bo przy dzieciach musimy się uśmiechać, a ból i smutek chować głęboko, żeby nie traciły nadziei, uśmiechu. Te dzieci są inne. Dorosłe. Mają w sobie wiele pokory, mądrości, cierpliwości. To ONE dają nam siłę, dla nich walczymy.
Hanię przywieźli rano o 10.00. Już nie spała. Chciała wstać i malować farbkami. Bardzo chciała dostać właśnie TE farbki.

Categories